ARTYKUŁ Z GAZETY NA PLAŻĘ, DODATKU DO GAZETY WYBORCZEJ
20 lipca 2001 r.
Peereliada
Kończyłem poranną kawę, kiedy z Internetu przemówił do mnie Bolesław Bierut. Obwieścił powstanie PZPR. Zaraz po nim Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny...
Z zaproszenia na obchody 22 lipca, wystosowanego przez Front Jedności Narodu w 1966 r., wynikało, że PRL obchodzi właśnie swoje tysiąclecie. Na okładce wyrysowano kontury kraju i wypisano wielkimi literami: "Tysiąc lat państwa polskiego. 22 lipca 1966". Zaproszenie znalazłem w Muzeum Polski Ludowej. Wstęp jest bezpłatny, a muzeum czynne całą dobę, bo internetowe (www.polskaludowa.com). "Kustosz" informuje: - Jeżeli komuś marzy się powrót do "centralizmu demokratycznego", powinien posurfować po tych stronach dla odświeżenia pamięci. - Muzeum zaczęło się od tego, że chciałem znajomemu Amerykaninowi pokazać kartki na mięso - opowiada "Kustosz" (zachowuje anonimowość, jest z wykształcenia magistrem ekonomii socjalizmu urodzonym między Październikiem a Marcem). - Amerykaninowi dałoby się pokazać kartki przez Internet, ale dwa lata temu nigdzie w Internecie nie było ani kartek na mięso czy cukier, ani żadnych innych stron pokazujących pamiątki po Peerelu.
Bierut na mp3
Dziś Muzeum Polski Ludowej ma 444 strony i waży 43 megabajty: peerelowskie
znaczki pocztowe, paszporty, artykuły propagandowe, plakaty, a nawet filmy.
Zwiedzanie najlepiej zacząć właśnie od filmów. Na monitorze komputera
pojawia się czołówka dziennika TV z lat 80. - obracające się litery
"d" i "t", fanfary grające "bum, bum, bum, bum"
działają jak proustowska magdalenka. A dla tych, którzy są zbyt młodzi na
uruchomienie własnych wspomnień, "Kustosz" pisze: "Sygnał
dziennika TV był utożsamiany z urzędową propagandą i antyopozycyjną
szczekaczką".
Głosy Bieruta, Rokossowskiego, Cyrankiewicza wciąż żyją w plikach mp3- takich samych, jakich Internauci używają do pirackiego rozpowszechniania piosenek Metalliki albo Madonny. Słychać burzę oklasków i wiwaty: "Bierut! Bierut! Bierut!" na kongresie zjednoczeniowym PZPR. Marszałek Rokossowski zapewnia: "Wojsko Polskie to krew z krwi i kość z kości ludu polskiego". Premier Cyrankiewicz przemawia w dniu "wielkiej żałoby, gdy pełne bólu serca setek milionów ludzi na całym świecie żegnają wielkiego Stalina". I jeszcze á propos życia i śmierci oraz Cyrankiewicza - na ekranie widzimy mapkę z zaznaczoną na planie ulicą imienia Cyrankiewicza, której premier dorobił się jeszcze za życia. Na warszawskim osiedlu Zacisze prowadziła od ulicy Codziennej do Blokowej.
Wycieczka zakładowa
Część eksponatów pochodzi od Internautów, inne "Kustosz" wyżebrał
od rodziny i znajomych. - Wirtualna forma muzeum daje możliwość podzielenia
się ze światem swoimi pamiątkami bez rozstawania się z nimi, z czym
niewątpliwie wiązałoby się przekazanie czegokolwiek do prawdziwego muzeum -
opowiada.
Muzeum miało już ponad 20 tys. odwiedzin. - Nie wiem dokładnie, kim są zwiedzający, bo portier ma przykazane, żeby ich nie zaczepiać - żartuje "Kustosz". Ze statystyk serwera wynika, że 80% odwiedzających przybywa z Polski, pozostali głównie z USA, Kanady, Australii, Wielkiej Brytanii, krajów Europy Zachodniej. - Były też odwiedziny z Japonii, Malezji, Omanu i Singapuru - opowiada "Kustosz".
Polacy zachowali przyzwyczajenia z PRL-u - najczęściej zaglądają do muzeum w godzinach pracy jak wycieczki zakładowe. Goście zagraniczni bywają zwykle w weekendy.
Gdy człowiek zdobywa kosmos...
Internetowe Muzeum Polski Ludowej znajduje się w ... USA. - Co powoduje,
niestety, często kłopoty z szybkością odbioru przez użytkowników w Polsce
- opowiada "Kustosz". - A także utwierdza wrogów w przekonaniu, że
muzeum jest sterowane przez określone kręgi na Zachodzie.
Okazało się jednak, że utrzymanie muzeum na serwerze w USA jest kilka razy tańsze niż w Polsce, a za serwer wystarczy zapłacić kartą kredytową - w Polsce trzeba było wystąpić z podaniem, czekać na fakturę, na bankowe potwierdzenie przelewu. - Jakbym był w PRL-u! - zauważa "Kustosz".
W muzeum życie polityczne miesza się z codziennością PRL-u. Gdzieś w kącie znalazłem fragment broszurki "Najważniejsze wiadomości z higieny (dla młodzieży męskiej)" wydanej w 1950 r. przez PCK: "Alkohol to broń w rękach spekulanta, kułaka, agenta wywiadu i innych wrogów klasowych naszego ludowego państwa". A w innej gablotce leżała decyzja komendanta Służby Ochrony Kolei w sprawie mandatu nałożonego na studentów opuszczających stację niewłaściwym wyjściem: "w chwili obecnej, gdy człowiek zdobywa Kosmos i ląduje na Księżycu, żeby polscy studenci nie wiedzieli o tym, że do każdej stacji PKP jest wejście i wyjście dla podróżnych korzystających z usług kolei, jest niewiarygodne".
Adam ma dobry Humer
Szukając peerelu w Internecie, można się łatwo zagubić
- jeśli wyszukiwarce zada się zbyt ogólne pytanie. W sprawie Bieruta trafiłem
między innymi do zajmującej się fotografią Grupy Komputerowej Bierut. W
poszukiwania Adama Humera, wicedyrektora departamentu śledczego MBP, wplątał
się Humer, który opatentował "układ kontroli urządzeń zewnętrznych
sterowanych przez napęd trójfazowy". Potem znalazłem - już bliżej tematu - piosenkę zespołu Kury "Adam ma dobry Humer".
Uprzątnij dom – daj hutom złom
PRL codzienny był zwykle czarno-biały, z odcieniami szarości. Trochę barw,
niezbyt naturalnych, nabrał wraz z NRD-owskimi filmami fotograficznymi ORWO. Na
http://republika.pl/printo/warszawa/ obejrzałem PRL-owskie zdjęcia stolicy:
prawdziwy kiosk Ruchu z lat 60. (kto pamięta teczki z prasą?), Pewex w
warszawskim hotelu, saturator, pusty sklep mięsny. I to, czego dziś już nie
ma: Komitet Centralny, kino Moskwa, trolejbusy. A na stronie http://klub.chip.pl/kk/ wciąż jeżdżą syrenki i warszawy!
Strona: "Prototypowe i seryjne auta PRL-u" przedstawia szereg cennych
danych technicznych. Warszawa 201 przyspieszała do 100 km/ha w 45 sekund!
Silnik syreny 102 miał 27 koni!
Strona: "Czasy PRL-u" ( http://www.infinit.com.pl/~sibil/prl/
)
nawołuje propagandowymi hasłami: "Imperialistyczny wróg kusi Coca-Colą",
"Partia walczy z narodem o lepsze jutro".
Obok napis na odwrocie pamiątkowego medalu: "Pamiętaj! Pałac Kultury i Nauki im. Stalina Twoim drugim domem". Należy również pamiętać: "Niech żarówka nie zastępuje nam słońca - oszczędzaj energię elektryczną". Ogólna wskazówka: "Partyjność nie kończy się o 15-tej". Żeby zachować partyjność po godzinach, należało zapewne zastosować kolejne hasło: "Uprzątnij dom - daj hutom złom".
Gość strony "Czasy PRL-u" powinien również spróbować rozwiązać zadanie z podręcznika do fizyki z 1951 r.: "Bohaterowie Związku Radzieckiego - Czkalow, Bajdukow i Bielakow dokonali długodystansowego lotu wzdłuż marszruty Stalina: Moskwa - Morze Barentsa - Ziemia Franciszka Józefa - Przylądek Czeluskina - Pietropawłowsk na Kamczatce - Nikołajewsk nad Amurem; długość trasy wynosiła 9374 km, a czas przelotu 56 godz 21 min. Obliczyć średnią prędkość lotu w km/godz."
PRL zapewne nie istniałby bez dowcipów politycznych. Trzeba więc zajrzeć do specjalistycznego działu: "Pytanie do Radia Erewan: Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi".
Od Słonecznego Patrolu do zomoli
W internetowym PRL-u wciąż działa opozycja. Wydaje znaczki i banknoty: jeden
zomol z adnotacją - "Banknoty zomolskiego banku są środkiem władzy i
bezpieczeństwa nomenklatury" oraz trzydzieści srebrników z generałem
Jaruzelskim wydane 13 grudnia 1981 r. w Targowicy.
"Dla tych, którzy nie są świadomi, przypominam, że eksponaty wystawione w muzeum do roku 1989 były nielegalne, a za ich posiadanie można było zostać surowo ukaranym" - pisze na stronie twórca Internetowego Muzeum "Solidarności" ( http://www.solidarnosc.civ.pl/ ).
Czy to jakiś kombatant ze "styropianu" uwiecznia w Internecie historię swojego związku? Nie. Twórca Internetowego Muzeum "Solidarności" ma 16 lat. Chodzi do warszawskiego liceum im. Stefana Żeromskiego. - Mój tata należał do NSZZ, a dziadek na słowo "komunizm" dostawał gęsiej skórki i zaczynał kląć - opowiada Paweł Jaczewski. - Tata zawsze chętnie opowiadał o tych czasach, o babci wstającej o drugiej w nocy, żeby ustawić się w kolejce, o sąsiadach, którzy jako jedyni w okolicy posiadali samochód. Lubiłem tego słuchać. Wydawało się momentami zupełnie absurdalne, może dlatego takie ciekawe.
Paweł najpierw zrobił w Internecie Nieoficjalną Stronę Miłośników Słonecznego Patrolu, ale potem uznał, że czas na coś poważniejszego i zamiast Pamelą Anderson zajął się "Solidarnością". Kilka lat temu znalazł klaser ojca, a w nim dziwne, źle wydrukowane znaczki na kiepskim papierze. To były solidarnościowe znaczki-cegiełki. Akurat skradziono mu rower z piwnicy, a za odszkodowanie kupił skaner. Zeskanował znaczki i umieścił w Internecie.
Internetowe Muzeum "Solidarności" odwiedziły ponad dwa tysiące osób. Odwiedzający wpisują się do księgi gości. Sylwia: "U nas w szkole jest konkurs na temat "Solidarności", gdyby nie pana strona miałabym mało tego materiału". Ania: "Sama znalazłam ostatnio w babcinych szafkach sporo broszurek i solidarnościowych gazetek, dla nas nie pamiętających tamtych wydarzeń to już przecież historia".
W babcinej szafie i w Internecie wciąż żyje hasło: „Nie ma wolności bez ‘Solidarności’”
Piotr Lipiński
Gazeta Wyborcza
Powrót do Internetowego Muzeum Polski Ludowej