Muzea PRL-u:
w kapciach do komuny
Kto by pomyślał jeszcze ćwierć wieku temu, że całe dziedzictwo komunizmu
można będzie upchać w zbiorach kilku pakownych muzeów?
Ambiwalentny stosunek do minionych czasów wyraża napisany na otwarcie
internetowej "strony kultowej PRL" (www.aiw.cad.pl/kultowa.html) dwuwierszyk
"Lepiej ciotkę mieć w burdelu/ Niż wspomnienia z PRL-u".
Zaraz pod wierszykiem autor tłumaczy się, że rekwizyty PRL-u, które
zamieścił na stronie, nie są wynikiem apologii komunizmu, a powrotem do
czasów dzieciństwa, młodości, do przedmiotów i zjawisk, które stały się
kultowymi.
Wirtualne
Bez wstępnych ceregieli zaprasza w swe podwoje Internetowe Muzeum Polski
Ludowej (www.polskaludowa.com). To przedsięwzięcie niekomercyjne, nie
zawierające reklam ani też tekstów za lub przeciw PRL-owi. Jedynym celem
autora, który przyjmuje rolę bezimiennego kustosza, jest udostępnienie
pamiątek życia codziennego po czasach PRL.
Na stronie głównej oprócz czerwonej wywieszki muzeum są jeszcze obowiązkowe
kapcie i długa jak w jakimś ważnym urzędzie lista. Można zacząć od
"Artykułów codziennych z czasów PRL-u": obejrzeć butelkę polo-cocty, która
zastępowała nam colę amerykańską, orzeźwić się widokiem etykiet do oranżady,
najeść się wyblakłym widokiem etykiety wołowiny mielonej z kaszą, bobo-vity
albo dyskretnym urokiem wyrobu czekoladopodobnego. Łza się w oku zakręci,
gdy przed oczyma ukaże nam się niepowtarzalny kształt butelki kleju w płynie
o poetyckiej nazwie "guma arabska".
A czy ktoś jeszcze pamięta, że Proszek ixi 65 zastępował nawet żelazko?
Informowała o tym instrukcja obsługi: "Połowę zawartości torebki rozpuścić w
4 l wody o temperaturze 40 st. C. Prać ręcznie. (...) Wysuszyć. Koszula nie
wymaga prasowania".
Dział "Dokumenty" przywraca do rzeczywistości. Pośmiejemy się jeszcze
pewnie, oglądając zezwolenie na zakup papy i na przewóz świni, nieswojo
zrobi się, gdy przed oczyma staną zdjęcia "loli" - pałki do rozpędzania
tłumów, i "banana" - pałki patrolowej. Zaraz obok możemy obejrzeć
pokwitowanie o przedmiotach zabranych podczas "przeszukiwania" mieszkania i
wezwanie z 1988 roku do stawienia się w Rejonowym Urzędzie Spraw
Wewnętrznych w "sprawie własnej".
Zwiedzającego, gdy się zagubi w lekturze Konstytucji PRL, dokumentów
opozycji, przemówień, audycji i pieśni, zachęcam do odwiedzenia Biura
Kustosza: wyposaży ono w narzędzia, dzięki którym będziemy mogli pożeglować
śladem mięsa w PRL-u albo prześledzić wszelkie aspekty zjawiska kartek.
Socrealne
Zmęczeni wirtualnym spacerem po muzeum PRL-u mogą odbyć wyprawę realną do
reklamującej się jako jedyna tego rodzaju w Polsce Galerii Socrealizmu przy
muzeum w Kozłówce. Galeria kończy właśnie dziesięć lat, muzeum -
sześćdziesiąt. Powstało decyzją PKWN, który sprywatyzował dobra Zamoyskich.
Na początku 60. lat zaczęto tu magazynować pamiątki po dumnej epoce
socrealizmu: rzeźby i obrazy przedstawiające bohaterów pracy socjalistycznej
i przywódców komunistycznych, obrazy dojarek, traktorzystek, przodowniczek,
plakaty: w sumie około 1600 eksponatów. Do 1989 roku władze, bojąc się
śmieszności, nie pozwalały tego w ogóle wystawiać z magazynów, potem, już w
wolnej Polsce, zgodzono się na okolicznościową wystawę, aż wreszcie na stałą
Galerię Socrealizmu rozciągającą się również na część ogrodu, gdzie
ustawiono niechciane pomniki: Bolesława Bieruta z Lublina, Włodzimierza
Lenina z Poronina oraz Juliana Marchlewskiego z Włocławka.
Na dziesięciolecie Galerii urządzono czynną od 30 kwietnia do 15 grudnia
tego roku wystawę Sztuka wyrzucona, na której obejrzeć można najsłynniejsze
dzieła socrealizmu, m.in.: "Podaj cegłę" Kobzdeja, "Fajrant w Nowej Hucie"
Wróblewskiego, "Świniarkę" Kenara i najciekawsze prace ze zbiorów własnych.
Litewskie i Węgierskie
Nie tak daleko od Kozłówki, kilkadziesiąt kilometrów za granicą z Polską
swoje muzeum komunizmu urządzili Litwini. Park Grutas pod Druskiennikami to
20 hektarów osuszonych mokradeł, które król grzybowego biznesu Viliumas
Malinauskas zamienił w gigantyczną makietę gułagu. Za kolczastymi drutami i
strażniczymi wieżami stoją tam zwiezieni z całej Litwy wodzowie rewolucji.
Na trasie spaceru stoją też dwa pawilony, w których zgromadzono wszelkie
pamiątki po komunizmie i propagandową sztukę tamtych czasów.
Pod Budapesztem swój park komunizmu mają Węgrzy. Szoborpark również gromadzi
monumenty zwiezione z całych Węgier: są tam pomniki przywódców, alegorie
przyjaźni międzynarodowej, bohaterowie pracy socjalistycznej. W
przeciwieństwie do parku litewskiego, który mimo "gułagowego" otoczenia
tonie w zieleni, tu panuje surowość. To cmentarz komunizmu. Jedna ze ścieżek
prowadzi do ściany, za którą już nie ma żadnej drogi - można tylko wrócić.
Planowane
W Polsce jest jeszcze jedno muzeum, ciągle w sferze projektu. To Muzeum
Komunizmu Socland, którego idei patronują m.in. Andrzej Wajda, Krystyna
Zachwatowicz, Czesław Bielecki i Jacek Fedorowicz. Socland ma być czymś, co
przypomina grozę komunizmu, ale jednocześnie robi to w sposób pociągający,
według najnowocześniejszych wzorców sztuki wystawienniczej w Europie.
Socland miał być początkowo w Pałacu Kultury i Nauki, później na terenie
kombinatu nowohuckiego w Krakowie i w końcu znowu wrócił do PKiN. Stała
wystawa będzie eksponowana w odpychających piwnicach, które pamiętają czasy
Bieruta i Stalina. Próbki swoich ekspozycji pokazywał Socland w ubiegłych
latach. Jednym z niezrealizowanych pomysłów było też odtworzenie
autentycznej zakładowej stołówki, włącznie z aluminiowymi sztućcami i
niewybrednymi manierami personelu. Koncepcja wystawy z pewnością będzie się
zmieniać, jednak nie zabraknie na niej gromadzonych przez Socland od lat
akcesoriów PRL-u - propagandowych plakatów, legitymacji, odznaczeń, urządzeń
technicznych, takich jak osławiona pralka Frania.
Sądząc po gigantycznej frekwencji, jaką mają istniejące muzea komunizmu,
Socland może liczyć na powodzenie. Nigdy do końca nie dowiemy się, ile osób
przyjdzie tam, żeby skorzystać z lekcji na temat zła totalitaryzmu, ile zaś
dlatego, że wspomnień i sentymentów się nie wybiera, choćby się wiązały z
czymś gorszym niż wszeteczna ciotka.
Marek
Mikos
Gazeta Wyborcza
Powrót
do Internetowego Muzeum Polski Ludowej