Gazeta Wyborcza - www.wyborcza.pl

ARTYKUŁ Z GAZETY WYBORCZEJ

21 lipca 2004 r.

 

Muzea PRL-u: w kapciach do komuny
 
Kto by pomyślał jeszcze ćwierć wieku temu, że całe dziedzictwo komunizmu można będzie upchać w zbiorach kilku pakownych muzeów?

Ambiwalentny stosunek do minionych czasów wyraża napisany na otwarcie internetowej "strony kultowej PRL" (www.aiw.cad.pl/kultowa.html) dwuwierszyk "Lepiej ciotkę mieć w burdelu/ Niż wspomnienia z PRL-u".

Zaraz pod wierszykiem autor tłumaczy się, że rekwizyty PRL-u, które zamieścił na stronie, nie są wynikiem apologii komunizmu, a powrotem do czasów dzieciństwa, młodości, do przedmiotów i zjawisk, które stały się kultowymi.

Wirtualne

Bez wstępnych ceregieli zaprasza w swe podwoje Internetowe Muzeum Polski Ludowej (www.polskaludowa.com). To przedsięwzięcie niekomercyjne, nie zawierające reklam ani też tekstów za lub przeciw PRL-owi. Jedynym celem autora, który przyjmuje rolę bezimiennego kustosza, jest udostępnienie pamiątek życia codziennego po czasach PRL.

Na stronie głównej oprócz czerwonej wywieszki muzeum są jeszcze obowiązkowe kapcie i długa jak w jakimś ważnym urzędzie lista. Można zacząć od "Artykułów codziennych z czasów PRL-u": obejrzeć butelkę polo-cocty, która zastępowała nam colę amerykańską, orzeźwić się widokiem etykiet do oranżady, najeść się wyblakłym widokiem etykiety wołowiny mielonej z kaszą, bobo-vity albo dyskretnym urokiem wyrobu czekoladopodobnego. Łza się w oku zakręci, gdy przed oczyma ukaże nam się niepowtarzalny kształt butelki kleju w płynie o poetyckiej nazwie "guma arabska".

A czy ktoś jeszcze pamięta, że Proszek ixi 65 zastępował nawet żelazko? Informowała o tym instrukcja obsługi: "Połowę zawartości torebki rozpuścić w 4 l wody o temperaturze 40 st. C. Prać ręcznie. (...) Wysuszyć. Koszula nie wymaga prasowania".

Dział "Dokumenty" przywraca do rzeczywistości. Pośmiejemy się jeszcze pewnie, oglądając zezwolenie na zakup papy i na przewóz świni, nieswojo zrobi się, gdy przed oczyma staną zdjęcia "loli" - pałki do rozpędzania tłumów, i "banana" - pałki patrolowej. Zaraz obok możemy obejrzeć pokwitowanie o przedmiotach zabranych podczas "przeszukiwania" mieszkania i wezwanie z 1988 roku do stawienia się w Rejonowym Urzędzie Spraw Wewnętrznych w "sprawie własnej".

Zwiedzającego, gdy się zagubi w lekturze Konstytucji PRL, dokumentów opozycji, przemówień, audycji i pieśni, zachęcam do odwiedzenia Biura Kustosza: wyposaży ono w narzędzia, dzięki którym będziemy mogli pożeglować śladem mięsa w PRL-u albo prześledzić wszelkie aspekty zjawiska kartek.

Socrealne

Zmęczeni wirtualnym spacerem po muzeum PRL-u mogą odbyć wyprawę realną do reklamującej się jako jedyna tego rodzaju w Polsce Galerii Socrealizmu przy muzeum w Kozłówce. Galeria kończy właśnie dziesięć lat, muzeum - sześćdziesiąt. Powstało decyzją PKWN, który sprywatyzował dobra Zamoyskich. Na początku 60. lat zaczęto tu magazynować pamiątki po dumnej epoce socrealizmu: rzeźby i obrazy przedstawiające bohaterów pracy socjalistycznej i przywódców komunistycznych, obrazy dojarek, traktorzystek, przodowniczek, plakaty: w sumie około 1600 eksponatów. Do 1989 roku władze, bojąc się śmieszności, nie pozwalały tego w ogóle wystawiać z magazynów, potem, już w wolnej Polsce, zgodzono się na okolicznościową wystawę, aż wreszcie na stałą Galerię Socrealizmu rozciągającą się również na część ogrodu, gdzie ustawiono niechciane pomniki: Bolesława Bieruta z Lublina, Włodzimierza Lenina z Poronina oraz Juliana Marchlewskiego z Włocławka.

Na dziesięciolecie Galerii urządzono czynną od 30 kwietnia do 15 grudnia tego roku wystawę Sztuka wyrzucona, na której obejrzeć można najsłynniejsze dzieła socrealizmu, m.in.: "Podaj cegłę" Kobzdeja, "Fajrant w Nowej Hucie" Wróblewskiego, "Świniarkę" Kenara i najciekawsze prace ze zbiorów własnych.

Litewskie i Węgierskie

Nie tak daleko od Kozłówki, kilkadziesiąt kilometrów za granicą z Polską swoje muzeum komunizmu urządzili Litwini. Park Grutas pod Druskiennikami to 20 hektarów osuszonych mokradeł, które król grzybowego biznesu Viliumas Malinauskas zamienił w gigantyczną makietę gułagu. Za kolczastymi drutami i strażniczymi wieżami stoją tam zwiezieni z całej Litwy wodzowie rewolucji. Na trasie spaceru stoją też dwa pawilony, w których zgromadzono wszelkie pamiątki po komunizmie i propagandową sztukę tamtych czasów.

Pod Budapesztem swój park komunizmu mają Węgrzy. Szoborpark również gromadzi monumenty zwiezione z całych Węgier: są tam pomniki przywódców, alegorie przyjaźni międzynarodowej, bohaterowie pracy socjalistycznej. W przeciwieństwie do parku litewskiego, który mimo "gułagowego" otoczenia tonie w zieleni, tu panuje surowość. To cmentarz komunizmu. Jedna ze ścieżek prowadzi do ściany, za którą już nie ma żadnej drogi - można tylko wrócić.

Planowane

W Polsce jest jeszcze jedno muzeum, ciągle w sferze projektu. To Muzeum Komunizmu Socland, którego idei patronują m.in. Andrzej Wajda, Krystyna Zachwatowicz, Czesław Bielecki i Jacek Fedorowicz. Socland ma być czymś, co przypomina grozę komunizmu, ale jednocześnie robi to w sposób pociągający, według najnowocześniejszych wzorców sztuki wystawienniczej w Europie.

Socland miał być początkowo w Pałacu Kultury i Nauki, później na terenie kombinatu nowohuckiego w Krakowie i w końcu znowu wrócił do PKiN. Stała wystawa będzie eksponowana w odpychających piwnicach, które pamiętają czasy Bieruta i Stalina. Próbki swoich ekspozycji pokazywał Socland w ubiegłych latach. Jednym z niezrealizowanych pomysłów było też odtworzenie autentycznej zakładowej stołówki, włącznie z aluminiowymi sztućcami i niewybrednymi manierami personelu. Koncepcja wystawy z pewnością będzie się zmieniać, jednak nie zabraknie na niej gromadzonych przez Socland od lat akcesoriów PRL-u - propagandowych plakatów, legitymacji, odznaczeń, urządzeń technicznych, takich jak osławiona pralka Frania.

Sądząc po gigantycznej frekwencji, jaką mają istniejące muzea komunizmu, Socland może liczyć na powodzenie. Nigdy do końca nie dowiemy się, ile osób przyjdzie tam, żeby skorzystać z lekcji na temat zła totalitaryzmu, ile zaś dlatego, że wspomnień i sentymentów się nie wybiera, choćby się wiązały z czymś gorszym niż wszeteczna ciotka.
 

Marek Mikos
Gazeta Wyborcza

 

Powrót do Internetowego Muzeum Polski Ludowej

   

Hit Counter